Pastelowe zaległości cz.1 haul Rossmann i testowanie maseczek

Odrabiam zaległości na blogu i przedstawiam pierwszą część zbiorczego postu o wszystkich nowościach, które miałam przyjemność testować przez ostatnie trzy miesiące. Będzie duuużo o maseczkach oraz kosmetykach z Rossmana.

large

 

Wielki haul z Rossmana – 49% na kosmetyki do makijażu

Screenshot_2017-04-20-11-03-57

Oj działo się, działo ! Emocje były naprawdę ogromne, szczególnie, że wyjątkowo w tym roku czas promocji został skrócony, a drogeria zrezygnowała z dzielenia kosmetyków na poszczególne kategorie. Ponadto posiadaczki konta w aplikacji mobilnej Rossmann otrzymywały jeszcze większą zniżkę niż standardowa – 49%.  Tłumy przy szafach, tłumy przy kasach oraz tłumy przed samym wejściem… Nikogo to jednak nie dziwi – największe beautyholiczki w tych dniach wykorzystują okazję i dokonują zaopatrzenia na cały rok.  So do I.

Kilka słów o kosmetykach, które zakupiłam (zdążyłam już przetestować większość z nich):

  • Korektor Bell Hypoallergenic oraz Podkład – za tę cenę wprost uwielbiam! Cała szafa Bell to wybawienie dla osób z wrażliwą i skłonną do alergii cerą. Oba produkty w kooperacji sprawują się wyśmienicie. Lekko oksydują, więc kolor jest ciemniejszy niż pokazuje opakowanie. Jednak krycie i trwałość oceniam na 5 🙂
  • Podkład Fit Me od Maybelline – trochę mnie rozczarował. Jest bardzo delikatny i oczywiście zbyt ciemny dla najjaśniejszej karnacji europejskiej, aczkolwiek dobrze matowi skórę – poleciłabym go na lato gdyby nie fakt, że w wysokich temperaturach po prostu spływa z twarzy.
  • Camouflage od Wibo – ma z kolei odpowiedni kolor, ale sam produkt raczej nie współpracuje z innymi kosmetykami – w efekcie końcowym nieładnie waży się na skórze.
  • Matowa pomadka nude , Bell Hypoallergenic – okey krycie, rozprowadza się doskonale, piękny kolor.
  • Mascara Wibo Boom Boom – daje efekt sztucznych rzęs. Kiedy kupimy nowe opakowanie, na początku może być ciężko nią operować – będzie sklejała włoski. Jednak producent ma rację w jednym : produkt serio daje efekt boom 🙂
  • Studio Eyebow Kit Miss Sporty – To mój hit. Używam jej praktycznie codziennie i dużo jej jeszcze zostało. wydajny, dobrze się rozprowadza i ma idealny kolor (=nie za ciemny:)

Oprócz wymienionych powyżej kosmetyków zakupiłam także dwie paletki: nowości od Wibo zamknięte w holograficznych opakowaniach – STAR SHINE (6x rozświetlacze) oraz HOLLY CHICK (6x pomadki). Pierwszy produkt to wersja raczej dla odważnych, rozświetlacze występują w kolorach zupełnie nietypowych: białym, zielonym czy niebieskim. Lubię używać ich jako cienie do oczu o brokatowym wykończeniu. Co do drugiej palety jest dobrze i źle : niesamowita kolorystyka i bardzo słaba trwałość.

Szał na maski do twarzy

Przyznam się bez bicia – ostatnio jestem zakochana w pielęgnacji za pomocą masek. Nie ważne, które wybierzemy: tańsze czy droższe – zawsze będzie widać na skórze chociaż drobną różnicę 🙂 Testowałam najróżniejsze warianty: od modnych ostatnio masek w płachtach, aż po te w formie kremu pozostawionego do wchłonięcia na noc.

a) Bielenda, Oczyszczająca Maska Węglowa “Carbo Detox” – W internetach rozpisują się na jej temat w samych superlatywach. Może to przez modę na produkty z węglem aktywnym. Osobiście nie zauważyłam cudów po jej użyciu, ale pragnę zaznaczyć jedno – bardzo szanuję wszystkie produkty Bielendy ! : )

b) L’Oreal, Pure Clay, Purity Mask – w wersji czerwonej, zielonej i czarnej. Glinka + dodatkowe składniki typu wspomniany wcześniej węgiel czy też eukaliptus. Stosowałam i na sobie jak i na moim chłopaku – w obu przypadkach byłam bardzo zadowolona (chłopak też :P). Z pewnością maska wygładza i dodaje blasku skórze. Minus za trudne zmywanie – cała umywalka po takim zabiegu wygląda niczym po erupcji wulkanu.

c) SHEFoot, Złuszczająca maska do stóp – to dopiero hardkor. Słyszałam, że skóra po niej odchodzi płatami … potwierdzam tę pogłoskę! Na samym początku myślałam, że nie zadziałała… po dwóch dniach jednak niczym wąż zrzuciłam wszystko. Nie można więc odmówić skuteczności tejże masce. Aplikacja? Substancje aktywne zamknięte są w postaci foliowych skarpetek, które zakłada się na ok. godzinę.

d) Dermika, Odżywcza maseczka różana – napis na saszetce głosi “SATYSFAKCJA”, a ja z bólem serca oświadczam, że po użyciu produktu takowej nie doznałam 😦 Plus za różany zapach, ale sama konsystencja… Maskę tę nakładamy jak krem na noc. Jednak moją cerę totalnie zapchała, a ponadto nadmiar wcale się nie wchłonął: rano można było jeszcze odczuć nieprzyjemny tłusty film na skórze. O lepieniu się do poduszki nie wspominając…

*

Dziękuję za uwagę 🙂 Część druga postu ukaże się wkrótce. Pamiętajcie o opcji komentowania oraz wchodźcie na fanpejdża dinozaura – TUTAJ.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s