Twój najlepszy (nie-)przyjaciel

Witajcie kochani. Po miesięcznej przerwie powracam do pisania 🙂 Każdemu potrzebne są takie momenty ‘stopu’ na odświeżenie strumienia inspiracji w głowie. Dziś ponownie klikam ‘start’ .

fsdfdf

Generalnie ostatnio mam dosyć feministyczne przemyślenia. Wiele jest zaskakujących problemów, które dotykają kobiety w dzisiejszym świecie… Planuję serię wpisów na ten temat. Ten artykuł możecie potraktować jako pierwszy, jednak nawiązanie będzie bardzo luźne – nie tylko dla przedstawicielek płci pięknej.

Do rzeczy czyli tematu przewodniego.

fsad

“Kobiety chodzą parami” – to zdanie z pewnością potwierdzi mój kolega, któremu ciężko zagadać do dziewczyny, która mu się podoba, bo ta w każdym miejscu pojawia się z najbliższą psiapsiółką. I chyba jakieś ziarnko prawdy w tym tkwi. Trzeba mieć bratnią kobiecą duszę do wyznań, zakupów i śmiechu. Bo to pomaga zyskać akceptację, a co za tym idzie – pewność siebie. Co dwie głowy i [pary nóg] to nie jedna przecież.

Przyjaźń – wartość, którą cenimy mocno, zarówno kobiety jak i mężczyźni. Jest nawet takie powiedzonko “gdzie miłość zostawia tylko ból, przyjaźń pozostawia radość“. Często osoby, którym nie wychodzi w sprawach sercowych stawiają na rozwijanie przyjaźni z innymi ludźmi. Staje się tak, bo wcale najbardziej nie zależy nam na potrzebach romantycznych… raczej chcemy mieć przy sobie kogoś, na kim zawsze można polegać i kto życzy nam dobrze.

Właśnie… a skąd wiemy, że dobrze ?

W relacjach międzyludzkich coraz częściej możemy zaobserwować zjawisko tzw. frenemie czyli przyjaciela-wroga. Jest to człowiek, który w istocie odbierany jest przez nas jako osoba bliska i dbająca o nas, a w  rzeczywistości wcale nie cieszy się ona z naszego dobrobytu.

Frenemie czym więcej o nas wie, tym lepiej wyciska z nas to co mamy najlepszego. Po czym poznać taką osobę? To kumpel, który zrzyna od Ciebie pomysł i osiąga sukces wybijając się na Twoich plecach. To przyjaciółka, która podrywa Twojego faceta, a przy okazji skrytykuje przy nim Twój wygląd. Gdy potrzebujesz pomocy, nigdy nie pytaj o zdanie frenemie – zawsze powie dokładnie odwrotnie to co myśli i odradzi najlepszą opcję. Jednym słowem wykorzysta Cię w każdym aspekcie, by samemu poczuć się lepiej.

dsgsg

“Przyjaciół trzymaj blisko, wrogów jeszcze bliżej” – opłaca się mieć wroga za przyjaciela. Dlaczego? Bo przecież to podwójna wygrana: być zawsze o krok przed tym, kto nam zagraża i patrzeć z boku na jego upadek.

Podstawą tej toksycznej relacji jest zazdrość. Ona sprawia, że zaczynamy rywalizować ze swoim przyjacielem. Zawsze chcemy być wyżej i sięgać dalej. Taka już specyfika czasów, w których żyjemy. Potrzebujemy wywyższenia i dowartościowania, połechtania ego. Przestają liczyć się szczere uczucia i radość z powodzenia drugiej osoby. Nie możemy się pogodzić z tym, że przyjaciel więcej zarabia, jest w szczęśliwym związku, dostaje dobre oceny czy kreatywnie myśli. Niepotrzebnie się z nim porównujemy, co uwypukla nasze słabości. Tym samym nie umiemy spojrzeć na siebie z zadowoleniem i wdzięcznością za to co sami reprezentujemy czy posiadamy.

Co zrobić, jeśli Twój najbliższy (nie-)przyjaciel kopie pod tobą dołki? Powiem dosadnie: najlepiej pokazać mu środkowy palec. I o ile osobiście w życiu jestem zwolenniczką pokojowych rozwiązań – w tym przypadku inaczej się nie da. Jeśli zauważysz, że osoba bliska czerpie zbyt mocno z Twoich osiągnięć, to owszem możesz zwrócić jej kulturalnie uwagę, jednak najprawdopodobniej nawet po przeprowadzonej poważnej rozmowie nie zmieni ona swojego zachowania. Jeśli wyjątkowo zależy Ci na waszej relacji, warto zaproponować przyjacielowi wizytę u psychologa, który nauczy go zdrowszych technik podnoszących poczucie własnej wartości.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s